tak wlasnie smyklo swieto zmarlych. Troche mi go zabraklo, choc nie lubilem nigdy chodzic na cmentarz, w ten dzien. To jednak zabraklo, zapachu zniczy, swierku, andrutow i innych pierdolek. LIstopad to tez, kolejny dzien, pozornie niewazny i wazny w moim zyciu. Wspomnien czas :)
Wracajac do terazniejszosci, szpital wyszedl na dobre, teraz po jednej imprezie wchodze na diete. Do tego w grudniu zmiana mieszkania. Wszystko pomalu sie rozkreca, pomalu dotarlo do mnie zrozumienie pewnych mechanizmow rzadzacych tym krajem i ludzmi ktorzy tu sa.
We mnie natomiast pewna dretwota, siedze czasami (tak naprawde kazdego dnia) i odsuwam od siebie mysl by cos napisac. Mecza mnie tez gierki mojego szefa, no ale to juz niedlugo. Jeszcze troche i bede sie meczyl sam soba :). Slawej I Jolka- zaniedbalem ich, jednak znowu odnawiam wszystko, dlaczego – bo to fajni ludzi. Szkoda, ze z O i T tak wyszlo iz przestali sie odzywac, no ale tego nei zmienie.
Kolejny listopad, nie mam czasu patrze na zolte liscie.
03/11/2010
november rain
Dodaj komentarz »
Brak komentarzy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack