Onomatopeja Blog

27/09/2010

hospital

Filed under: Uncategorized — onomatopeja @ 2:34 PM

jak to sie dzieje w takich sytuacjach nagle i znienacka wyladowalem w szpitalu. na oddziale jestem najmlodszy i w sumie nie wiem czy to powod do radosciu, czy tez przyczyna zadumy obsypanej groza. ja i 20 angielskich zombi. w nocy sie pewnie nie rzucaja na mnie, bo wezyki od kroplowek za krotkie. no wlasnie te wezyki, rurki- sa chyba miara postepu medycyny. im wiecej potrafia ich wetknac w nas, wykorzystujac naturalne i polnaturalne otwory tym bardziej staje sie ona zaawansowana. wetknac- kolejne wspomnienie- pierwszy dzien pobytu tutaj i pani doktor badajaca moja prostate pomimo zapewnien iz jest ok- nie uwierzyla do momentu az jej nie dotknela. ten dotyk nas, polaczyl, wspomnienie jej smuklych palcow na mej prostacie, :))teraz jak sie widzimy na korytarzu to sie usmiecha, ale nie tym angielskim usmiechem tylko innym, ciekawe o co jej chodzi. znikam zrobie skok przez plot do domu, na chwile.

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Theme: Rubric. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.