Znowu dziura. Mile chwile z Charlotte. Wrazenie domu i rodziny. Musiala pojechac do pracy a ja wzialem urlop. Siedze teraz, zawsze jest co do zrobienia, ale jakos pusto i pusto chce sie robic. Myslalem, ze zostanie i razem spedzimy ten czas, nie wyszlo, w koncu potrzebujemy kasy. Do tego ten nieuchronnie zblizajacy sie koniec roku. Potem jedziemy do afryki a potem. No wlasnie- czekanie i niepokoj czy dostanie kolejna wize. Masakra, to jakos zabija, ta niepewnosc.
Po za tym nie interesuje mnie nic, no moze za wyjatkiem otwierania wlasnej firmy, tego iz nie moge pic z powodu wchlaniania antybiotyku i w sobote naloje sie zdrowo- wiem bez sensu ale czemu nie.
Za to dorbilem sie polskich literek, ale te juz nastepnym razem.
20/09/2010
dawno
4 komentarzy »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack
pierwszy raz myślisz tu jako “my” o Szarlotce. :)
komentarz - autor: pawica — 20/09/2010 @ 9:01 PM |
cos sie zmienia jeszcze nie wiem co
komentarz - autor: onomatopeja — 27/09/2010 @ 2:03 PM |
jak to mówią, you never know, taki urok życia, ale trzymam kciuki.
komentarz - autor: Epis (Lulalu) — 21/09/2010 @ 4:42 PM |
a ty wrocilas, w sumie cos jak ja ostatnio w wirach znikasz
komentarz - autor: onomatopeja — 27/09/2010 @ 2:04 PM |